Kolejne trzęsienie ziemi w świecie mody? Piccioli odchodzi po jednym sezonie! Wraca Demna pod postacią Martine Rose w Balenciaga? Dużo tych krzyczących nagłówków dzisiaj w prasie. A gdzie jest źródło tych zmian i co może wnieść Martine Rose do Balenciagi?
W modzie nazwisko założyciela bywa jednocześnie dziedzictwem i ciężarem. Zwłaszcza gdy jego dom zdążył stworzyć kilka zupełnie różnych tożsamości. Balenciaga jest właśnie takim przypadkiem. Cristóbal Balenciaga zrewolucjonizował haute couture. Demna przekształcił markę w kulturowy fenomen współczesnej mody. Pierpaolo Piccioli wierzył w precyzyjne krawiectwo w najwyższym stylu, a teraz stery przejmuje Martine Rose – projektantka, której język wyrósł z londyńskich subkultur, męskiej garderoby i ulicznej obserwacji.
Ta zmiana prowokuje do pytania: co właściwie wybierają klienci Balenciagi? I czy zmiany to efekt poszukiwań czy paniczna próba ratowania budżetu? Szczególnie, że w tle mamy kryzys sprzedażowy w Gucci, który podobnie jak Balenciaga jest w stajni Kering.
Cristóbal: architektura zamiast dekoracji
Cristóbal Balenciaga był architektem formy. Interesowała go przestrzeń między ubraniem a ciałem, objętość, konstrukcja, linia ramion. Sposób, w jaki tkanina może samodzielnie budować sylwetkę. Sack Dress z 1957 roku, płaszcz kokonowy czy sukienka balonowa nie były kolejnymi wariantami kobiecego stroju. Podważały porządek, w którym ubranie miało podkreślać atuty kobiecości.

Balenciaga proponował elegancję: rzeźbiarską, intelektualną, czasem niemal abstrakcyjną. Jej siłą była konstrukcja i perfekcja wykonania. Jego odwaga w kwestionowaniu proporcji i przekonanie, że ubranie może zmienić sposób, w jaki postrzegamy ciało były przełomowe. A jednocześnie niezwykle eleganckie i kobiece. To cechy, które szczególnie przyciągają moją uwagę.
Demna i Cristóbal: więcej wspólnego, niż sugeruje estetyka
Na pierwszy rzut oka trudno o większy kontrast niż między Cristóbalem a Demną. Pierwszy pracował z najwyższej jakości tkaninami, precyzją atelier i architekturą couture. Drugi wprowadził do Balenciagi przeskalowane bluzy, zdekonstruowany tailoring, brudne sneakersy, estetykę ulicy, internetową ironię i obrazy współczesnej dystopii. Triple S, Speed Trainer czy oversize’owe sylwetki stały się znakami rozpoznawczymi nowej epoki domu.

Jednak sprowadzenie Demny do projektanta, który zastąpił haute couture streetwearem, byłoby uproszczeniem. Między Balenciagą a Demną widać wspólną wizję: niechęć do zastanych proporcji i gotowych definicji elegancji. Obaj traktowali sylwetkę jak pole eksperymentu. Różniły ich narzędzia i kontekst kulturowy, ale łączyła ambicja zmiany sposobu myślenia o ubraniu. I eksperymentu z zasadami.
Demna zrobił też coś, czego nie można oceniać wyłącznie kategoriami estetycznymi: stworzył współczesny obraz Balenciagi, który zaczął funkcjonować daleko poza wybiegiem. Marka stała się częścią kultury internetowej, muzyki, ulicznego stylu i rozmowy o nowym luksusie. Dla wielu młodszych klientów Balenciaga to dziś właśnie przeskalowane formy, sneakersy i prowokacyjny dystans. To nie cała historia domu, ale jej najbardziej rozpoznawalna współczesna warstwa.
Piccioli: powrót do metody, nie do kostiumu
Pierpaolo Piccioli przychodził do Balenciagi z innym doświadczeniem. Przez lata w Valentino rozwijał język oparty na kolorze, emocji i mistrzostwie couture. To co zaproponował w pierwszej kolekcji, było bardzo złożonym pomysłem. W 2025 roku rozpoczął opowieść od reinterpretacji Sack Dress, jednego z najważniejszych projektów Cristóbala. Nie chodziło jednak o odtworzenie archiwalnego fasonu. Piccioli mówił o założycielu jako o architekcie, rzeźbiarzu i malarzu, który badał ciało poprzez formę. Chciał odczytać jego sposób myślenia, a nie urządzić pokaz muzealnych cytatów. Dlatego zestawiać couture’ową konstrukcję z codziennymi elementami garderoby: denimem, bluzami czy sportowym obuwiem. Jego Balenciaga miała być miejscem spotkania awangardowej tradycji domu i współczesnego języka, który zbudował Demna. Muszę przyznać szczerze, że do mnie ta wizja bardzo przemawiała. Dlatego też ogłoszenie jego odejścia było przykrym zaskoczeniem.

Dlaczego ta próba trwała tak krótko? Piccioli odszedł po około 16 miesiącach. Kering nie podał oficjalnego powodu rozstania, dlatego trudno przesądzać, czy zadecydowały wyniki sprzedaży, różnice wizji czy brak akceptacji klientów. Nie można jednak odmówić mu odwagi i wizjonerstwa.
Martine Rose w Balenciaga: projektantka męskości w domu Cristóbala
Martine Rose w Balenciaga – przyznam, nie jest zaskakującym wyborem. Głównie dlatego, że współpracowała już z Marką. W latach 2015–2018 współpracowała z domem jako konsultantka przy kolekcjach męskich, w czasie dyrekcji Demny. Zna więc kulturowe zaplecze współczesnej Balenciagi. Jednak ma własną wrażliwość i język.
Brytyjska projektantka założyła własną markę w Londynie w 2007 roku. Jej ubrania wyrastają z obserwacji lokalnych społeczności, muzyki, klubów, rave’u, piłkarskich trybun i codziennych kodów ubioru. Interesuje ją nie tyle idealna sylwetka, ile charakter człowieka, który nosi ubranie.

W jej kolekcjach garnitur bywa przesadnie obszerny, ramiona szerokie, spodnie nieoczywiście skrojone, a sportowa odzież zyskuje nowy kontekst. Rose przypomina mi naukowca, który bada definicje męskości i społeczne znaczenia ubioru. Nie jest też dla Balenciagi osobą z zewnątrz. W tej nominacji jest ciekawy paradoks. Cristóbal stworzył jedną z najbardziej wpływowych wizji kobiecej sylwetki w historii mody, Piccioli rozwijał język kobiecego couture, a Rose jest znana przede wszystkim z menswearu i reinterpretacji męskości. To pierwsza kobieta na stanowisku dyrektorki kreatywnej Balenciagi.
Kogo wybierają klienci?
To pytanie jest może nieco prowokacyjne, ale ostatecznie nawet haute cuture domy mody przeliczają na budżety. A z tym coraz trudniej. Klienci kupują konkretne produkty, rozpoznawalne kody, status i przynależność do kultury.Ogłaszając nominację Rose, Kering podkreślał jej związek z młodym pokoleniem i intuicyjne rozumienie kultury. To sygnał strategicznych ambicji grupy. Rose ma szansę utrzymać kulturową energię epoki Demny, ale miejmy nadzieję, nie będzie kopią. Jej zadaniem będzie przełożenie własnego języka na skalę globalnego domu luksusowego i znalezienie równowagi między kulturową wiarygodnością a produktami, które klienci rzeczywiście będą chcieli kupować.
Balenciaga nie musi wybierać między Cristóbalem a Demną. Ich estetyki dzieli niemal wszystko, ale łączy przekonanie, że moda nie powinna jedynie potwierdzać istniejących zasad. Piccioli próbował przypomnieć, jak radykalna potrafi być konstrukcja. Rose może przypomnieć, że równie radykalna bywa kultura.

