Wyobraź sobie, że wchodzisz na Old Bond Street pewnego marcowego ranka. Przez witryny dostrzegasz odblask pozłacanych detali, sylwetki w garniturach z krawatami – to przecież jedna z tych ulic, gdzie żaden szyld nie krzyczy. Po prostu jesteś w samym centrum tego, co Europie kojarzy się z prawdziwym luksusem. I właśnie tam stoi nowy dom Rolex.
Nie chodzi tu o zwyczajny sklep z zegarkami. Mowa o wielopiętrowej przestrzeni, która ma prawie 7 200 metrów kwadratowych. To jeden z największych butików Rolex na naszym kontynencie, otwarty w lutym 2025 i prowadzony przez Watches of Switzerland Group, która od lat jest partnerem marki w Wielkiej Brytanii. Sama skala inwestycji pokazuje, że chodzi o coś więcej niż punkt sprzedaży. W tamtym miejscu mają zanurzyć się w świat zegarków ludzie, którzy cenią manufakturę, dokładność i prestiż.
Nowy dom Rolex w Mayfair – dlaczego ten butik ma znaczenie

Mayfair to w ogóle osobna historia. Ta dzielnica przez dekady zbierała wokół siebie nazwiska, które nie potrzebują reklam. Obok znajdują się salony Cartiera, Harry’ego Winstona, Graff – wszyscy wylądowali tam, gdzie przepływa kapitał i elegancja. Old Bond Street ma w DNA status „adresu numer jeden” na mapie zakupów premium.
Warto jednak zastanowić się, dlaczego właśnie teraz, po pandemii i w dobie internetowych koszyków, ktoś buduje taki wielki butik stacjonarny.
Rolex wyraźnie stawia na fizyczne doświadczenie. Możliwość dotknięcia zegarka, obserwowanie subtelnych przejść na tarczy w naturalnym świetle, rozmowę z doradcą, który rozumie niszę – tego żaden e-commerce nie odda. Segment ultra-luksusowy nigdy nie przestał doceniać realnego kontaktu. I właśnie pojawienie się tego flagowca w 2025 daje sygnał rynkowi, że tradycyjny retail w najwyższych ligach żyje i ma się świetnie. W epoce kliknięć ludzie z portfelami nadal przychodzą, bo chcą poczuć atmosferę.
W kolejnych częściach zjedziemy głębiej. Spojrzymy na sam układ pięter, na to, jak zbudowano tam doświadczenie klienta i jak wygląda samo wnętrze. Poza tym zbadamy, co dokładnie Watches of Switzerland wprowadziło w życie przez lata współpracy z Rolex i dlaczego właśnie Londyn stał się miejscem, gdzie marka posadzi tak wielką flagę. Bo to już nie jest tylko sklep – to jest deklaracja wizji całej branży.
Cztery piętra świata Rolex – wnętrza, atmosfera i obsługa
Fasada na Old Bond Street jest rozpoznawalna z daleka – ta zieleń Rolex, lekko połyskująca w witrynach, to coś więc niż zwykły kolor firmowy. Kiedy wchodzisz, pierwsze wrażenie przypomina trochę wnętrze jachtu, marmurowe wykończenia, chłodne LED-y w gablotach. Parter ma być strefą powitalną, ale także miejscem, gdzie stoi większość kolekcji Oyster Perpetual – modele podstawowe, choć to słowo trochę krzywdzi zegarki za kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Na pierwszym piętrze czujesz, że wchodzisz głębiej. Tu stoją komplikacje – Sky-Dweller z ruchomym pierścieniem, GMT-Master II z dwoma strefami czasowymi. Interesujące, że w gablotach zainstalowano ekrany, które w pętli pokazują, jak działa mechanizm kalibrów. Nie wiem, czy to naprawdę pomaga zrozumieć skomplikowanie techniki, ale hipnotyzuje. Materiały się zmieniają – więcej drewna i aksamitu, mniej kamienia.
Drugie piętro to już nie tylko sprzedaż. Jest tam przestrzeń ekspozycyjna, czasem organizują pokazy dla VIP-ów, mówią o historii poszczególnych linii. Można usiąść w wygodnym fotelu, poczekać, aż doradca przyniesie kilka modeli do porównania. To właśnie tu umawiają spotkania prywatne – wejście bez rezerwacji bywa trudne, szczególnie jeśli chcesz Daytonę albo nowość limitowaną.
Na samej górze, trzecie piętro, jest już czysta ekskluzywność. Salony VIP, lounge z kawą i widokiem na dach sąsiedniego budynku (nie ma tu panoramy Londynu, to tylko dach). Klient spędza tam pół godziny, godzinę, czasem dwie – przymierza, rozmawia, dostaje rekomendacje. Obsługa nie naciska, ale prowadzi. Mają taki system, że doradca najpierw pyta o styl życia, potem pokazuje trzy-cztery modele, dopasowuje bransoletkę na miejscu. Można zostawić zegarek na serwis, odebrać później – wszystko w jednym miejscu.
Materiały we wnętrzach – no cóż, marmur Calacatta na ścianach, szklane gabloty z antyrefleksem, podłogi z jasnego dębu albo kamienia (zależy od piętra). LED-owe podświetlenie zmienia intensywność w zależności od pory dnia, co ma udawać naturalne światło. Zielona kolorystyka Rolex pojawia się subtelnie – w tapicerce krzeseł, obramowaniach, akcentach w grafikach na ścianach.

Całość działa jak pionowa podróż przez hierarchię statusu. Im wyżej, tym więcej prywatności, spokoju i personalizacji. Parter to prezentacja dla przechodniów, górne kondygnacje to „świątynia czasu” dla tych, którzy wiedzą czego chcą albo zostali zaproszeni. Taka konstrukcja przestrzeni robi robotę – wychodzisz z wrażeniem, że Rolex to nie sklep, to doświadczenie zamknięte w czterech poziomach architektury i obsługi.
Od Newcastle do Mayfair – strategiczne znaczenie londyńskiego flagowca

Kiedy patrzymy na otwarcie butiku Rolex na Old Bond Street w 2025 roku, łatwo zapomnieć, że to właściwie kolejny rozdział w historii długiej na ponad sto lat. Watches of Switzerland Group (wtedy jeszcze pod nazwą Northern Goldsmiths) zaczęła sprzedawać zegarki Rolex w Newcastle już w 1919 roku. To brzmi niemal niewiarygodnie, prawda? Od showroomu gdzieś na północy Anglii do Mayfair – droga została pokonana, i to jaka.
Kluczowe daty współpracy Rolex z Watches of Switzerland w Wielkiej Brytanii:
| Data | Wydarzenie |
|---|---|
| 1919 | Pierwszy showroom Northern Goldsmiths w Newcastle |
| Lata 70. XX w. | Przejęcie lokalizacji na Old Bond Street |
| 2014 | Rebrand na Watches of Switzerland Group |
| 15.05.2025 | Otwarcie nowego flagowego butiku w Mayfair |
Londyński butik teraz staje w jednym szeregu z innymi globalnymi świątyniami Rolex. Mamy Fifth Avenue w Nowym Jorku, Place Vendôme w Paryżu, Tokio również doczekało się swojej wersji. Ten trend „temple of time” wcale nie jest przypadkowy. Marki luksusowe zrozumiały coś ważnego – klient nie przychodzi już tylko kupić zegarka. On chce doświadczenia, kontekstu, poczucia że to miejsce znaczy coś więcej niż tylko punkt sprzedaży.
Ale jest też drugi wymiar tej strategii. Inwestycja rzędu 50 000 000 funtów w fizyczny retail w 2025 roku? Przecież mówi się przecież ciągle o e-commerce, o tym że wszystko idzie do sieci. Nie u Rolex. Ta decyzja to jasny sygnał: Londyn pozostaje europejską stolicą finansów i luksusu, mimo Brexitu, mimo wszystkich spekulacji. Watches of Switzerland Group postawiła na długoterminowe umocnienie swojej pozycji właśnie w momencie, gdy konkurenci wahali się.
„Inwestycja w flagship na Old Bond Street to nie tylko biznes – to statement o przyszłości fizycznego retailu w segmencie ultra-luksusowym. Kolekcjonerzy wracają do butików po pandemii, szukają autentyczności i ekspertyzy.” – komentarz branżowy z „WatchPro”, kwiecień 2025.
Zauważyliśmy też ciekawy efekt po pandemii. Popyt kolekcjonerski eksplodował, rynek wtórny poszedł w górę (choć ostatnio się schłodził), a marki zaczęły jeszcze mocniej kontrolować dystrybucję. Otwarcie tego butiku to też odpowiedź na ten popyt – miejsce gdzie można zobaczyć kolekcję na żywo, gdzie jest kontakt z ekspertem, gdzie nie kupujesz od resellera z niejasną historią.
Ten flagowiec ustawia pewną poprzeczkę dla całej branży. Będzie punktem odniesienia kiedy dyskutujemy o tym, jak ma wyglądać przyszłość luksusowego zegarmistrzostwa w erze cyfrowej.

Old Bond Street dziś to laboratorium przyszłości luksusowego retailu. To, co tam się sprawdzi, za rok zobaczymy w Mediolanie, Hongkongu czy Dubaju. Obserwujemy eksperyment w czasie rzeczywistym.
Mark 90
redakcja zegarki & inwestycje
Premium Journalist

