Milano Fashion Week Men’s Jesień/Zima 2026/2027, który odbywa się w dniach 16–20 stycznia 2026 roku, nie był tygodniem mody opartym na spektakularnych zwrotach akcji. Zamiast rewolucji, Mediolan zaproponował coś znacznie trudniejszego: konsekwencję, intelektualną precyzję i pogłębioną refleksję nad tym, czym dziś jest męska garderoba. Projektanci zdawali się mówić jednym głosem. Moda męska nie musi już udowadniać swojej nowoczesności. Może ją po prostu praktykować.
Milano Fashion Week Men’s 2026/2027: Sylwetka między dyscypliną a objętością
Jednym z najbardziej wyrazistych tematów sezonu była praca na sylwetce, rozumianej nie jako trend, lecz jako narzędzie komunikacji. W Mediolanie współistniały dwa podejścia. Z jednej strony powrót objętości — szerokie spodnie, długie marynarki, płynne warstwowanie. Natomiast z drugiej, niemal radykalna smukłość.






Prada zaproponowała sylwetkę napiętą, wyprostowaną, miejscami wręcz ascetyczną. Wąskie płaszcze, wysokie zapięcia i „kontrolowane zniszczenie” tkanin tworzyły obraz mody zdyscyplinowanej, wymagającej i świadomie pozbawionej komfortu wizualnego. Była to odpowiedź na rzeczywistość, w której niepewność wymusza klarowność formy.
Równolegle inni projektanci eksplorowali objętość jako wyraz swobody i ochrony. Ubranie stawało się przestrzenią, a nie konstrukcją. W efekcie mediolańska sylwetka na sezon 2026/2027 nie jest ujednolicona, lecz spolaryzowana. To samo w sobie stanowi ważny sygnał: męska moda przestała dążyć do jednego ideału.
Kolor jako decyzja, nie dekoracja
Kolorystyka sezonu wyraźnie odcinała się od potrzeby spektakularności. Dominowały barwy ziemi — brązy, beże, przygaszone zielenie — ale używane z dużą świadomością materiału i faktury. Brąz stał się kolorem strukturalnym. Pojawiał się w zamszu, wełnie, skórze, podkreślając rzemieślniczy charakter kolekcji.
U Prady kolor działał kontrapunktowo. Odcienie starego różu, mauve czy anyżowej zieleni nie miały funkcji ozdobnej. Były napięciem wobec surowej formy i industrialnej scenografii. Ralph Lauren postawił natomiast na multikolorowe stylizacje.



Energetyczne, przeładowane i bazujące na kontrastach i objętości. To podejście pokazało, że w 2026/2027 kolor w modzie męskiej nie służy przyciąganiu uwagi, lecz budowaniu nastroju i znaczenia. Z kolei Dolce&Gabbana w modzie męskiej porusza się w stonowanym gradiencie szarości. W kolekcji dominują bardzo męskie fasony, elegancki minimalizm i męskie sylwetki bez dekonstrukcji.



Milano Fashion Week Men’s 2026/2027: Garderoba jako system, nie sezonowy kaprys
Wyraźnym motywem całego tygodnia mody była idea „powrotu do własnej szafy”. Projektanci nie zachęcali do porzucania dotychczasowych ubrań, lecz do ich reinterpretacji. Szerokie spodnie od Armani, klasyczne płaszcze, zamszowe kurtki czy duże marynarki pojawiały się jako elementy, które są już w garderobie. Różnica polegała na sposobie ich noszenia.
Ralph Lauren zbudował na tym całą narrację. Jego pokaz nie był opowieścią o trendach, lecz o ciągłości stylu. Zderzenie linii Polo Ralph Lauren z Purple Label pokazało dwa rejestry tej samej filozofii: codzienność i rytuał, funkcjonalność i ceremonialność. To moda, która nie potrzebuje nowej definicji męskości, bo konsekwentnie rozwija własną.
Milano Fashion Week Men’s 2026/2027: Mężczyzna w centrum, nie trend
Być może najważniejszym przesłaniem mediolańskiego tygodnia mody było przesunięcie uwagi z trendu na użytkownika. Stylizacje przypominały ludzi w ruchu. Torby wypełnione ubraniami. Warstwy sugerujące zmianę klimatu. Detale noszące ślady użytkowania. Moda męska na sezon 2026/2027 nie chce być kostiumem — chce towarzyszyć.



To podejście widoczne było zarówno w intelektualnej surowości Prady, jak i w narracyjnej stabilności Ralpha Laurena czy wyważonej elegancji Armaniego. Różne estetyki, wspólna postawa: ubranie jako decyzja życiowa, nie sezonowy gest.
Mediolan mówi ciszej, ale wyraźniej
Milano Fashion Week Men’s Jesień/Zima 2026/2027 udowodnił, że moda męska wchodzi w fazę dojrzałości. Nie potrzebuje już prowokacji ani manifestów. Zamiast tego oferuje precyzję, rzemiosło i świadome wybory. To sezon, w którym mniej znaczy więcej — pod warunkiem, że to „mniej” jest przemyślane.

