W lutym 2026 MeisterSinger kończy ćwierć wieku. Z tej okazji marka pokazuje Panthero Jumping Hour, zegarek, który idzie wyżej niż wszystko, co dotychczas zrobili. To nowy bohater linii Masterpieces, z cyfrą godzinową skaczącą w okienku o 12:00 i jedną wskazówką minutową poza centrum tarczy.
MeisterSinger Panthero Jumping Hour – dlaczego właśnie teraz?
Filozofia marki od zawsze opierała się na „czasie jako darze”, symbolizowanym przez fermatę. Nie mierz sekund, nie goń. Panthero Jumping Hour wpisuje się w ten manifest, ale robi to z większym rozmachem. Limitowana edycja z tarczą guilloché (zaledwie 25 sztuk) to deklaracja, że MeisterSinger jest gotowy na segment premium. Dokładne ceny i warianty zostaną omówione później, na razie wystarczy wiedzieć jedno: to medytacyjna alternatywa dla chronometrów sportowych. Spokojna rewolucja w odczycie czasu, która zmienia twarz marki na bardziej dojrzałą.

Mechanika i czytelność
Tarczę można przeczytać w ułamek sekundy: godzina wyświetla się cyfrowo w oknie na pozycji 12, a pojedyncza wskazówka obiega zewnętrzny pierścień z podziałką minutową. Co dokładnie 60 minut cyfra „przeskakuje” na następną, bez płynnego przejścia. Pierścień minutowy nałożono pozaosiowo i ozdobiono 144 znacznikami co 5 minut, przy czym podziałki 15, 30 i 60 wyróżniono dodatkowo. Nie ma wątpliwości, która kreska jest która.
Moduł MS-JH-01 i parametry
Serce zegarka to kaliber MS-JH-01, czyli sprawdzona baza Sellita SW300 z modułem skaczącej godziny od Dubois-Depraz. Częstotliwość 4 Hz (28 800 vph), rezerwę chodu 47 godzin. Brak daty, małej sekundy ani wskaźnika rezerwy, co utrzymuje tarczę w czystości. Można dokręcać koronkę i zatrzymać mechanizm funkcją stop-sekunda, więc ustawienie nie sprawia problemu.

Wskaźnik „sun wheel” i wykończenie
Tuż nad cyfrą 6 obraca się małe koło raz na sekundę, tzw. „sun wheel”. To dyskretny sposób na potwierdzenie, że zegarek działa, choć nie mierzy sekund w klasyczny sposób. Obudowa ma 40,5 mm średnicy i ok. 11,25-12,3 mm grubości, wodoszczelność 5 bar (50 m). Szkło szafirowe z powłoką AR z przodu, przeszklony dekiel z tyłu (widać perlowany moduł i rotor antracyt z trzema fermatami). Koronka spiralna, wykończenia mieszane: szczotkowane, polerowane, piaskowane.

Warianty, limit i dostępność: co, za ile?
Panthero Jumping Hour w rocznicowej odsłonie trafia na rynek w trzech wariantach, z których jeden to prawdziwa limitka. Dwa modele trafią do stałej oferty, trzeci to zaledwie 25 egzemplarzy z ręcznie giloszowaną tarczą.
Warianty i ceny
| Kod | Tarcza | Pasek | Cena | Status |
|---|---|---|---|---|
| PTJH901 | biała lakierowana | czarny croc | 6 990 € | stała kolekcja |
| PTJH902 | czarna lakierowana | czarny croc | 6 990 € | stała kolekcja |
| ED‑PTJHG901 | srebrna guilloché | brązowy croc | 7 990 € | 25 szt., numerowane 1-25 |
Ceny zawierają 19% VAT i obowiązują na rynku unijnym. Guilloché to inna liga, bo każda tarcza giloszowana jest ręcznie, stąd różnica tysiąca euro i drastyczny limit produkcji.
Kiedy i gdzie kupić?
Start sprzedaży zaplanowano na marzec 2026 roku. Kupicie przez meistersinger.com albo u autoryzowanych dealerów, którzy już teraz zbierają wstępne zapytania. Wszystkie warianty dostaną paski ze skóry cielęcej z tłoczeniem imitującym krokodyla, system szybkiej wymiany 20 mm działa standardowo. Jeśli wolicie mesh czy bransoletę Milanese, opcje są dostępne osobno.

Ciekawostka: do premiery dorzucają darmowe etui podróżne, wystarczy kod TRAVEL przy zamówieniu. Tyle że pula limitowana, więc kto pierwszy, ten lepszy.
Dlaczego to ma znaczenie
Panthero Jumping Hour to zegarek, który łączy ze sobą trzy rzeczy naraz: techniczną finezję skaczących wskazówek, minimalistyczny design typowy dla MeisterSinger i coś w rodzaju zegarmistrzoskiego buntu przeciwko nudzie. W czasach, gdy wszystko da się sprawdzić na telefonie, ta limitowana edycja przypomina, że mechaniczny zegarek to raczej sposób na kontakt z czasem niż tylko narzędzie do jego mierzenia.

25 lat istnienia marki i zaledwie 25 sztuk dostępnych na świecie. Dość łatwo tu o matematykę symboliczną, ale chodzi o coś więcej, o konsekwencję w budowaniu charakteru zegarków, które nie udają czegoś, czym nie są. Panthero pozostaje wierny filozofii jednej wskazówki, dodając do tego układ jumping hour jako ciekawostkę techniczną dla tych, którzy cenią sobie detale.
Stevv
Luxury Reporter

